Szkoła Podstawowa nr 59 im. 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka

Szlakiem 1 Dywizji Pancernej….

Wizyta szlakiem 1 Dywizji Pancernej w 1994r.

Udział w obchodach 60 rocznicy Inwazji Aliantów w Normandii.Pomnik upamiętniający walki w 1944r. (Francja)Cmentarz poległych spadochroniarzy w Arnhem (Holandia)

Wizyta w 2001 r. Francja,  Belgia , Holandia

Breda (Holandia) – grób generała Stanisława Maczka

Wzgórze Mont – Ormel, Muzeum Walk Aliantów

Wizyta w 2004 r. Belgia , Holandia

Wizyta gościnna w Baarle – Hertog (Holandia)

Cmentarz Żołnierzy I Dywizji Pancernej w Bredzie

Baarle – Hertog

                               

Dziennik podróży

 

 

6 października 2001 r.

Nareszcie nadszedł długo wyczekiwany przez nas dzień, dzień wyjazdu dzieci, kombatantów i nauczycieli do Francji, Belgii i Holandii. Wzięliśmy ze sobą kwiaty i znicze, aby je złożyć na cmentarzach. gdzie pochowani są polscy żołnierze. Chcemy oddać hołd tym, którzy walczyli za naszą Ojczyznę. Czeka nas długa noc w autokarze i pierwszy nocleg we Francji.

7 października 2001 r.

Jesteśmy na miejscu. Wypoczęci, po dobrym śniadaniu, wyruszamy na podbój Paryża. Pan Władysław Dwojak przypomina wszystkim, że Paryż „podbijali” już wcześniej żołnierze I Dywizji Pancernej. W 1945 roku pod łukiem triumfalnym za swoje czyny wojenne gen. Stanisław Maczek otrzymał z rąk gen. de’Gaulle francuskie odznaczenie wojskowe. Przejazd wokół łuku triumfalnego, wieża Eiffla, Sekwana, Luwr, Pola Elizejskie; tyle wrażeń! Szkoda, że tak szybko musimy pożegnać Paryż.

8 października 2001 r.

W znakomitych nastrojach wyruszamy w dalszą podróż do Normandii. Przy drodze pojawiają się znajome nazwy: Chambois, Falaise, Argenten, Trun, Jort, wreszcie Mont Ormel, słynne wzgórze zwane przez gen. Stanisława Maczka Maczugą. A tam tyle wrażeń! W muzeum zakładamy słuchawki i w języku polskim z zapartym tchem słuchamy o największej bitwie pancernej na Zachodzie Europy. Jesteśmy dumni, że żołnierze I Dywizji Pancernej odegrali w niej tak ważną rolę. Robimy dużo zdjęć, najwięcej pod czołgiem z napisem „gen. Maczek”. Pan Dwojak, który tam walczył powiedział, że czołg nazywał się wcześniej „Warszawa”, a on był w załodze tego czołgu. W muzeum kupiliśmy pamiątki, pocztówki, foldery – będą nam w Polsce przypominały to niezwykłe miejsce. Czas nagli. Przed nami cmentarz w Langanerie i spotkanie z merem Potigny i polonią francuską. Nagle autokar zatrzymuje się, do środka wchodzi starszy pan i witając nas serdecznie opowiada o cmentarzu, którym opiekuje się już kilkadziesiąt lat. Chcemy złożyć kwiaty, zapalić znicze – nic z tego, ulewny deszcz i silny wiatr zmuszają nas do powrotu. W autokarze odmawiamy modlitwę za poległych. W oddali zostają białe krzyże z olbrzymim kamiennym orłem w tle. Wjeżdżamy do Potigny. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką serdecznością ze strony obcych mi ludzi. A właściwie nie obcych, bo to przecież Polacy mieszkający we Francji. Były przemówienia, toasty, śpiewy i poczęstunek. Otrzymaliśmy na pamiątkę pocztówki i książeczkę o Potigny. Może jeszcze tam kiedyś wrócimy. Bardzo byśmy tego chcieli. Niektóre panie były z Elbląga, a to tak niedaleko Gdańska. Czeka nas niespokojna noc w Caen. Wichura coraz silniejsza. Czujemy, że jesteśmy blisko morza. Caen to przecież miejscowość w Normandii, gdzie żołnierze I Dywizji Pancernej zaczęli swój szlak bojowy. Było to 8 sierpnia 1944 roku – łatwa data do zapamiętania. Jeden z panów kombatantów powiedział, że jutro będziemy na plaży, gdzie zaczęła się słynna operacja aliantów „Overlord”. Trudno nam było zasnąć po tylu wrażeniach. Ja usiłowałam sobie wyobrazić plaże Normandii, na których lądowali żołnierze amerykańscy, angielscy, polscy.

9 października 2001 r.

Cóż za niespodzianka, błękitne niebo, ani śladu deszczu i wiatru. Jedziemy do Omacha Beach. Jesteśmy na pięknej plaży. Słuchamy z uwagą opowieści kombatantów o inwazji. Robimy zdjęcia przy obelisku upamiętniającym walki. I jeszcze cmentarz żołnierzy amerykańskich. Rzędy białych krzyży wśród świeżej zieleni. Naprawdę piękne są cmentarze wojenne we Francji. Wieczorem wjeżdżamy tak jak kiedyś żołnierze gen. Maczka do miejscowości na pograniczu Belgii i Holandii o nazwie Baarle-Nassau. Obok autokaru starszy siwy pan, pokazuje gestem, że na pewno jesteśmy zmęczeni, chcemy jeść i spać. Trochę nas to rozśmieszyło. Kolacja była wspaniała. Jutro czeka nas ważny dzień. Przyjaciele pana Dwojaka zaplanowali apel poległych na cmentarzu w Bredzie, tam gdzie pochowany jest wśród swoich żołnierzy gen. Stanisław Maczek.

10 października 2001 r.

Rano wyruszamy do Bredy, miasta, które tak serdecznie przyjęło żołnierzy polskich. Na cmentarzu ogarnia nas nastrój zadumy i powagi. W ciszy składamy kwiaty, zapalamy znicze, modlimy się. Robimy też pamiątkowe zdjęcia. W pewnym momencie podchodzi do nas młody człowiek z dyktafonem. Korzystając z pomocy tłumacza udzielamy wywiadu do miejscowej gazety. Jesteśmy dumni, że budzimy zainteresowanie mieszkańców Bredy. W podniosłych nastrojach udajemy się na spotkanie z władzami miasta Baarle-Nassau. A tam znowu serdeczne przyjęcie przez dwóch burmistrzów, belgijskiego i holenderskiego. Tak dawno skończyła się wojna, a oni wciąż pamiętają, że ich miasta wyzwalali Polacy. W środku Baarle-Nassau na małym placu stoi pomnik z tablicą, a na niej nazwiska poległych Polaków, żołnierzy gen. Maczka. Przy pomniku biało – czerwona flaga. Właśnie tam, razem z holenderską delegacją składamy kwiaty, żółte słoneczniki. Nasza szkoła przywiozła ze sobą sztandar, który trzymał uczeń ze szkoły nr 57 im. gen. Andersa. Był też sztandar holenderski. Uroczystość zakończył trębacz, który zagrał nieznaną nam piękną melodię. Niestety, wieczorem musieliśmy pożegnać naszych przyjaciół. Było wiele wzruszeń, podziękowań, upominków. Będziemy długo pamiętać ten dzień. Na pożegnanie zaśpiewaliśmy Rotę i nasz hymn narodowy ” Jeszcze Polska nie zginęła…”. Widziałam, że niektórzy mieli w oczach łzy.

mgr Ludwika Marianowska


22-02-2018 @ 22:36